Po pierwsze, moja wena najwyraźniej jeszcze nie wróciła z ciepłych krajów.
Po drugie, zaczęłam schodzić na tematy pseudopolityczne.
Po trzecie, narysowałam sobie personę z magnetofonem zamiast głowy i chyba wkupiłam się tym do klubu Artystów, Którzy Rysują Jakiś Niepokojący Szajs.

Wyjaśnienie dla dociekliwych znajomych numer jeden: podobieństwo stylu do grafiki z Beholdera wyszło przypadkiem.
Wyjaśnienie numer dwa: magnetowid był trudniejszy do narysowania i wyglądał mniej efektownie.

Dosyć wyliczania, następny post na pierwszy dzień wiosny aka perski nowy rok.