Dwie godziny maziania i jest róża numer dwa.
A może to czipsy.

Obiecuję kiedyś przerobić wszystkie te szkice na kapusty, serio.

Poza tym, mojego bloga najwyraźniej czytają ryby. Albo warszawska syrenka. W każdym razie coś, co mieszka w Wiśle.

(mapa odwiedzających ze StatCountera)

Blog działa już tydzień, więc podsumuję: kilkudziesięciu różnych odwiedzających, ponad 200 wyświetleń stron (w przeciwieństwie do statystyk z Jetpacka, nie liczę własnych), 33 kliknięte serduszka i jedna osoba subskrybująca.
I pozdrawiam Amerykanów, którym udało się znaleźć to internetowe zadupie szukając w guglu „amazon”.