Zapomniałam o istnieniu tego bloga. Powaga. Nawet zdążyłam go wywalić z zakładek w Mozzarelli Firefox.
Z nowości: mam porządny tablet graficzny, taki z ekranem, więc wracam do maziania cyfrowo.

Stroje ludowe, raz.
Strój ludowy, dwa. Ślubny czy coś.

Wyszło na to, że na ConWorkShop zamiast zbierać łapki w górę za conlang, który dzielnie składam do kupy od maja, częściej i gęściej zbieram za obrazki.

Koniec z obiecankami o bardziej regularnych wpisach, następny będzie 1) gdy wrócę z wyjazdu, 2) gdy będę miała jakikolwiek pomysł na to, co tu wrzucać.

PS. Mam za sobą pierwszą w życiu propozycję commissiona. Odrzuconą, bo zamawiającym był dzieciak proszący o rysunki w mangowym stylu.
Poza tym ban na wstawianie linków na fejsie jak był, tak jest.